W ostatnich notkach podjąłem temat komunikatu opublikowanego w polskich mediach telewizyjnych (TVP1, INFO, etc), późnym wieczorem 9 kwietnia 2010r. Powielonego później w gazetach i na stronach internetowych wiodących mediów. Treść tego komunikatu brzmiała:..”9 kwietnia 2010 r. o godz. 22:00 Dyżurna Służba Operacji Sił Zbrojnych RP przekazała do Centrum Operacji Powietrznych w Warszawie informacje o zagrożeniu atakiem terrorystycznym jednego z samolotów Unii Europejskiej.”

Dopiero później manipulowano jego treścią nadając mu taką formę:...”dzień przed katastrofą otrzymano ostrzeżenie o możliwości uprowadzenia statku powietrznego z lotnisk jednego z państw Unii EuropejskiejWobec tego twierdzono, że cała sprawa nie mogła dotyczyć katastrofy smoleńskiej. Z tego drugiego tekstu łatwo wywnioskować, że był zmieniany post factum, już po "katastrofie". Zastanawia to, że taką wersję komunikatu przyjęła też Biała Księga w sprawie katastrofy smoleńskiej opracowana przez Zespół pod kier. Antoniego Macierewicza. Ale przede wszystkim zastanawia co innego – dlaczego wykrzywiono brzmienie pierwotnego komunikatu? W istotnym stopniu zmieniono jego sens? Czyżby pierwotna jego forma była zbyt czytelna i oczywista? Od razu podsuwała jedynie narzucającą się jego interpretację? A to taką, że polskie służby specjalne, nasz rząd, i Kancelaria Prezydenta również – wiedziały o planowanym na naszego Tupolewa zamachu? Właśnie taką wersję wydarzeń omawiałem w swoich notkach – ostatnia na ten temat dostępna - tutaj

Zadziwia ponadto rzecz jedna: wszelkie ślady po pierwotnym komunikacie wyparowały z przestrzeni publicznej. Z drugiej ręki, cytaty jego treści – są dostępne, i owszem,  można je znaleźć. Ale zapisów pierwszej jego redakcji  z 9 – 10 kwietnia 2010r. brak1. Tak jak gdyby chciano coś ukryć.... Więcej światła na ten temat rzuca notka (blogera Mailbox) dostępna tutaj.

Istotne treści przynosi także Niezależna Gazeta Polska „Nowe Państwo”  - cytuję:

…”9 kwietnia 2010 r. o godz. 22:00 Dyżurna Służba Operacji Sił Zbrojnych RP przekazała do Centrum Operacji Powietrznych w Warszawie informacje o zagrożeniu atakiem terrorystycznym jednego z samolotów Unii Europejskiej.

Komunikat o niemal identycznym brzmieniu odebrał brytyjski kontrwywiad tuż przed słynną
katastrofą lotniczą w Lockerbie (21 grudnia 1988 r.). Spróbowaliśmy więc ustalić, czy 9 kwietnia 2010 r. ostrzeżenie o możliwym ataku otrzymał także – prócz polskiego Centrum Operacji Powietrznych – Naczelny Dyrektoriat ds. Ruchu i Transportu Komisji Europejskiej (DG MOVE) lub Europejska Organizacja Kontrolerów Lotu (EUROCONTROL). Jeśli takiego ostrzeżenia nie było, dowodziłoby to, że informacja o planowanym ataku na „jeden z samolotów Unii Europejskiej” została przechwycona przez źródła polskie, czyli Służby Specjalne RP. Ów zagrożony samolot byłby zatem z dużym prawdopodobieństwem samolotem z naszego kraju. Ani podlegająca pod DG MOVE Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego, ani EUROCONTROL nie chciały jednak oficjalnie wypowiedzieć się na ten temat, zasłaniając się poufnym charakterem takich informacji bądź brakiem uprawnień do dzielenia się tego rodzaju wiedzą.
Poprosiliśmy więc rzecznika prasowego Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, płk. Andrzeja Wiatrowskiego, by wyjaśnił, czy Dyżurna Służba Operacji Sił Zbrojnych RP otrzymała informację o zagrożeniu atakiem z polskiego źródła, a także by ujawnił, jak brzmiała pełna treść ostrzeżenia.

Jak można się było spodziewać, płk Wiatrowski nie odpowiedział na pytanie. –Przesyłane bądź otrzymywane informacje o zagrożeniu mają status dokumentów, które nie są rozpowszechniane. Nie mają one charakteru informacji publicznej – stwierdził.” 

Link do pełnego tekstu - tutaj

 Przez blisko dwa lata wokół komunikatu trwała cisza. Jeżeli nawet wspominano o tym, to nie nadawano sprawie większego znaczenia. Ot, przyczynek do wytknięcia rządowi, że coś przeoczył i czegoś zaniechał. Ale meldunek, pochodzący – zauważmy to – ze służb wojskowych, podległych lecącym Tupolewem generałom i – pośrednio – Zwierzchnikowi Sił Zbrojnych – Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu – mógł w swojej pełnej treści być inny. I formułować bezpośrednie zagrożenie dla naszego, polskiego samolotu -  czytaj lotu Tupolewa z polską delagacją do Katynia.. Do opinii publicznej przekazano zaś informację, która stanowiła wskazówkę! Na wypadek, gdyby coś niedobrego z naszym samolotem się stało! Czy to nie ewidentne? Przecież jedna rzecz uderza od razu – służby specjalne nigdy nie podają do wiadomości publicznej tego typu informacji! Wynika to wprost z przytoczonych dociekań Nowego Państwa (vide – podkreślone zdanie cytatu).A w tym przypadku? Nie dość, że informację upubliczniono, to postarano się nawet, by komunikat brzmiał prawie identycznie jak ten w sprawie Lockerbie! Czy to nie  wskazówka dla nas, społeczeństwa, na wypadek, gdyby chciano ukryć prawdziwe okoliczności wydarzeń? Jak widać to przypuszczenie sprawdziło się w 100 procentach....  Zrozumienie tego prostego przecież klucza wskazywało od razu na prawdziwą przyczynę katastrofy smoleńskiej – zamach terrorystyczny! A my byliśmy ślepi i głusi! Pozwoliliśmy się wodzić za nos przez blisko dwa lata!

Dlaczego zaś sprawę meldunku chce się dziś ukryć? To oczywiste – jak w kontekście całej sprawy wygląda choćby zabezpieczenie miejsca lądowania naszej delegacji przez BOR i ŻW? Jak wygląda sprawa prowadzenia tego całego naszego „śledztwa”? Odrzucenie od razu (pod dyktando Moskwy) możliwości zamachu lub  awarii jako ewentualnych przyczyn "katastrofy"? Jak wygląda zachowanie najważniejszych osób w państwie? Te uściski z Putinem...

Jeżeli, Drodzy Czytelnicy, uważacie, że sprawa komunikatu jest drobna, nieistotna, i tylko "przypadkiem" wpisuje się w szereg wątpliwości, które nagromadziły się wokół tragedii smoleńskiej - to pozwolę sobie nie zgodzić się z taką opinią.

 

Bowiem tak się jakoś dziwnie składa, że przyjęcie toku rozumowania zaprezentowanego powyżej tłumaczy wiele. Wręcz bardzo wiele. Nie tylko wyjaśnia powody wspólnego lotu generalicji z Prezydentem Lechem Kaczyńskim – ale dużo więcej.

Po pierwsze   – wyjaśnia nieobecność Jarosława Kaczyńskiego.

Po drugie – tłumaczy dziwne okoliczności wylotu Tupolewa. Ukrycie szczegółów tego spowodowane zapewne było ochroną kontrwywiadowczą.

Po trzecie – to bardzo ważne! – rzuca światło na zachowanie najważniejszych osób w państwie w godzinach poprzedzających „katastrofę” i zaraz po jej zaistnieniu (przede wszystkim wyjaśnia, skąd mogli wiedzieć, że coś się może wydarzyć niedobrego -   na posiadanie takiej wiedzy wskazuje wiele okoliczności)

Po czwarte wreszcie – pozwala zrozumieć dlaczego taką a nie inną taktykę postępowania przyjęto w sprawie smoleńskiego śledztwa.

Szersze omówienie tego znajdą Państwo w jednej z moich poprzednich notek - link i tej (szczególnie ważna dla zrozumienia całości sprawy) link 

 

1 

1Może Wam, drodzy czytelnicy, uda się coś znaleźć – w takim razie proszę o podanie linka w komentarzu